Kanczendzonga कञ्चनजङ्घा

FOTOGALERIA

We wschodniej części Himalajów, w trójkącie 3 granic: Nepalu, Indii i Tybetu, leży “Kanchenjunga Conservation Area”. Udało nam się tam dotrzeć, zmarznąć, zobaczyć kilka 8-tysięczników i popaść w totalną euforię! Co prawda nie porwaliśmy się na zdobywanie Kanczendzongi 🙂 ale trek na 5 tysiącach dostarczył nam wystarczająco dużo emocji i adrenaliny.

Kanczendzonga, 8586 m., leży w Himalajach, na granicy Sikkimu w Indiach oraz Nepalu. Jest najwyższym szczytem Indii, drugim co do wysokości szczytem Himalajów, trzecim co do wysokości szczytem Ziemi. Ma 5 wierzchołków, z czego 4 są ośmiotysięcznikami. Z jej zboczy schodzi 5 lodowców.

Trasa treku poprowadziła nas pod 2 ściany Kanczendzongi – północną i południową – w punkty widokowe Pangpema 5142m i Oktang 4780m. Z zadbaniem o dobrą aklimatyzację trek zajął nam 21 dni. Pokonaliśmy ok. 200 km z buta. Rejon leży daleko od cywilizacji, trzeba dolecieć samolotem i dojechać jeepem. Warto mieć dużo urlopu, porządną kondycję i ciepły śpiwór. A na przełomie listopada i grudnia – tak jak my byliśmy – NAPRAWDĘ ciepły śpiwór. I raki!

Trek pod Kanczendzongę zrobiliśmy na początku zimy, na sam koniec sezonu, niejednokrotnie będąc ostatnimi gośćmi w chatach. Niektóre osady niemal w całości przenoszą się na zimę w niższe partie. Doszliśmy do 5142m, chcieliśmy dalej i wyżej, ale zasypało okolicę śniegiem. Przedłużający się monsun narozrabiał mocno, zrywając mosty, drogi, a w wyższych partiach gór, zasypując wioski śniegiem. Były obawy, czy dojedziemy i czy dojdziemy do celu. Udało się, ale mieliśmy naprawdę mnóstwo szczęścia.

By móc przebywać w Kanchenjunga Conservation Area, trzeba mieć specjalny permit i wynajętego przewodnika.

A Nepal? W tej części: bez turystycznej cywilizacji, bez hoteli u stóp 8-tysięcznika, bez tłumów w drodze, w spokoju, w towarzystwie miejscowej ludności, jaków i niebieskich owiec. Że też takie miejsca jeszcze istnieją!!!

A tak w ogóle, to MARZENIA SIĘ SPEŁNIAJĄ!

W galerii zdjęć podaję nazwy “międzynarodowe”.